W Gnieźnie grupa trzech złodziejaszków wybrała się do jednego ze sklepów obuwniczych. Każdy z nich upodobał sobie parę modnych, markowych butów. Żaden natomiast nie planował za nie zapłacić. Trójka rabusiów wyszła niezauważenie ze sklepu wraz ze swoim wartym łącznie 1450 złotych łupem. Co było dalej?
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Rabusie, którzy mieli lepkie ręce, uciekli z miejsca zdarzenia. Sprzedawca jednak dość szybko zorientował się, że w sklepie brakuje kilku par butów. Jeden ze złodziei nie mógł się nacieszyć zbyt długo swoim łupem. Musiał być niesamowicie zdziwiony, gdy zorientował się, że para, którą ukradł, jest w innych rozmiarach - cóż można z pewnością powiedzieć, że gdyby za nie zapłacił do takiej sytuacji, by nie doszło, ponieważ sprzedawca sprawdziłby, czy do siebie pasują. A jednak karma wraca! Jak możemy się domyślać, rabuś nie miał co liczyć także ani na wymianę kradzionych butów, ani na możliwość sprzedania ich, ponieważ niewiele osób szuka egzemplarzu w różnych rozmiarach. Mimo wszystko nie chciał się poddawać, więc znalazł sposób na to, by je nosić. Do za dużego buta włożył specjalną wkładkę, dzięki czemu różnica rozmiarów przestała być kłopotem - pojawiły się za to inne...
Tymczasem policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie zostali poinformowani o całej sprawie. W ręce funkcjonariuszy wpadło nagranie ze sklepowego monitoringu, na którym dokładnie widać twarze wszystkich trzech złodziejaszków. Pech tego z dwoma różnymi butami znowu dał o sobie znać, gdy policjanci wpadli na niego podczas patrolu. Funkcjonariusze szybko go rozpoznali - trafili na niego w biały dzień na jednej z głównych ulic w Gnieźnie. Buty udało się odzyskać, jednak złodziej w czasie ich posiadania zniszczył je tak bardzo, że już nie będą mogły trafić na sklepową półkę. Policjantom udało się natomiast ustalić tożsamość dwójki pozostałych. Wszyscy usłyszą zarzuty popełnienia kradzieży. Każdemu z nich może grozić kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.