Tak zwane samozbiory polegają na tym, że rolnicy zapraszają konsumentów do siebie i pozwalają im dokonywać zbiorów na własną rękę. Czasem pobierają symboliczną opłatę, a innym razem rozdają plony za darmo. Ma to na celu ograniczenie strat i zapobieganie marnowaniu żywności. Samozbiory są najczęściej formą ratunku dla producentów, którzy chcą jakkolwiek wykorzystać plony. Okazuje się jednak, że z tym wiąże się pewne ryzyko. Fiskus może bowiem upomnieć się o podatek. Pod lupę brani są rolnicy rozliczający się na zasadach ogólnych.
Samozbiory mogą podlegać podatkowi, nawet wtedy, gdy rolnik oddaje swoje plony za darmo lub za symboliczną kwotę. Zwolnienie z podatku od kosztu wytworzenia obejmuje jedynie rolników ryczałtowych oraz "prezenty od małej wartości". Czynni podatnicy VAT muszą zatem spodziewać się dodatkowych obciążeń.
Opodatkowaniu VAT podlegają czynności odpłatne, ale również niektóre czynności nieodpłatne (...). W przypadku takich dostaw nieodpłatnych podstawą opodatkowania jest koszt wytworzenia tych produktów
- wyjaśniło Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytania portalu AgroNews. W praktyce zatem urząd skarbowy może naliczyć podatek nawet wtedy, gdy rolnik oddał plony i nie uzyskał przy tym żadnego zysku. W przypadku ryczałtowców nieodpłatne lub symboliczne samozbiory są zaś zwolnione z VAT.
Jesteśmy płatnikami VAT, aczkolwiek my z tych samozbiorów nie przeznaczyliśmy pieniędzy dla siebie. Warunkiem tego, że ktoś przyjechał do nas pozbierać, było uiszczenie ofiary tylko na nasz kościół, w dowolnej ilości, bez żadnych tam wyliczeń. Nie wziąłem pieniędzy dla siebie. Podatek należy się od jakiego przychodu, obrotu a w mojej sytuacji nie jest to adekwatne
- stwierdził rolnik z Niewirkowa, cytowany przez Polsat News.
Przepisy przewidują jednak pewien wyjątek dla tak zwanych prezentów o małej wartości. Jeśli rolnik prowadzi ewidencję osób, którym przekazuje towary, zwolnienie obejmuje produkty do 100 zł na osobę rocznie. Przy braku ewidencji jest to 20 zł jednostkowo. Limity zatem bardzo łatwo przekroczyć, przez co luka nie stanowi ratunku dla większości rolników.
Zobacz też: Prawie 7 tysięcy za ogrzewanie kawalerki. Remont u pani Jadwigi zamienił się w dramat
Dziennikarze Polsat News chleli zainteresować problemem polskich rolników ministra rolnictwa, Stefana Krajewskiego. Szef resortu przyznał, że próba ratunku nie powinna być obciążana dodatkowymi kosztami i zapowiedział interwencję w tej sprawie.
Uważam, że nie powinni za to zapłacić. Ze względu na to, że ratowali swoje zbiory
- stwierdził Stefan Krajewski.
Źródła: agronews.com.pl, polsatnews.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.