Zużycie drewna opałowego nie zależy wyłącznie od powierzchni domu. Równie ważne są izolacja budynku, jakość samego opału oraz sposób palenia w kominku lub kotle. Różnice potrafią być ogromne - nawet domy o podobnym metrażu mogą spalać zupełnie różne ilości drewna. Sprawdzamy, co ma na to największy wpływ i ile opału warto przygotować przed sezonem grzewczym.
Im większy dom, tym więcej energii trzeba dostarczyć, by utrzymać w nim komfortową temperaturę. Znaczenie ma także wysokość pomieszczeń - wyższy sufit oznacza większą kubaturę powietrza do ogrzania. Kluczowa pozostaje jednak izolacja termiczna. Dobrze ocieplony budynek potrafi zużyć nawet o połowę mniej drewna niż dom bez docieplenia.
Przykład?
Eksperci podkreślają, że inwestycja w termoizolację często zwraca się szybciej niż regularne dokładanie pieniędzy do opału. W praktyce dom o powierzchni 120 metrów kwadratowych po dociepleniu da się ogrzać 7-8 metrami sześciennymi drewna, podczas gdy bez izolacji potrzeba ponad dwa razy więcej.
Gdy drewno jest jedynym źródłem ciepła, trzeba wcześnie zgromadzić odpowiednio duże zapasy, bo sezon grzewczy w Polsce trwa nawet pół roku. W takim przypadku kluczowe znaczenie mają regularność palenia i sprawność urządzenia - każdy błąd szybko odbija się na ilości zużywanego opału. Inaczej wygląda sytuacja, gdy kominek pełni wyłącznie funkcję wsparcia systemu grzewczego. Palenie głównie w weekendy oznacza zużycie rzędu 1-1,5 metrów sześciennych drewna na sezon, a przy codziennym dogrzewaniu wieczorami zapotrzebowanie rośnie do 2-3 metrów sześciennych. Najmniej opału potrzeba przy paleniu rekreacyjnym, wyłącznie dla klimatu i nastroju. Kilka rozpaleń w miesiącu to zwykle 0,5-1 metrów sześciennych drewna rocznie. Podczas jednego wieczoru w kominku spala się przeciętnie 5-15 kilogramów, w zależności od wielkości wkładu i czasu palenia.
Zobacz też: Tanie ogrzewanie domu. Dzięki temu rachunki za ciepło będą o wiele niższe
Nie każde drewno grzeje tak samo. Najwyższą wartość opałową mają twarde gatunki liściaste. Grab daje ponad 2200 kWh z metra sześciennego, buk, dąb i jesion niewiele mniej. Dla porównania świerk czy jodła to tylko 1500-1600 kWh. Różnica na jednym metrze może sięgnąć 600 kWh. Równie ważna jest wilgotność. Świeże drewno, z wilgotnością 60-70 procent, traci ponad połowę swojej wartości opałowej. Energia zamiast ogrzewać dom, idzie na odparowanie wody. Dlatego drewno powinno sezonować minimum 1,5-2 lata i mieć wilgotność poniżej 20 procent - tego wymagają też przepisy antysmogowe. Dobrze wysuszone, twarde drewno liściaste, przechowywane w przewiewnym i suchym miejscu, zapewnia stabilne ciepło przez całą zimę. A przy okazji pozwala realnie ograniczyć ilość spalanego opału 0 i wydatki.
Źródło: Deccoria, Wprost Dom
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.