Jedni palą 5 metrów, inni 25 metrów. Od czego naprawdę zależy zużycie drewna?

Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się proste: im większy dom, tym więcej drewna. W praktyce jednak różnice w zużyciu potrafią być ogromne nawet między budynkami o podobnym metrażu. O wszystkim decydują detale, od ocieplenia po to, jak i czym palimy w piecu.
Drewno do kominka - zdjęcie ilustracyjne
Fot. istock/mykola sharshon

Zużycie drewna opałowego nie zależy wyłącznie od powierzchni domu. Równie ważne są izolacja budynku, jakość samego opału oraz sposób palenia w kominku lub kotle. Różnice potrafią być ogromne - nawet domy o podobnym metrażu mogą spalać zupełnie różne ilości drewna. Sprawdzamy, co ma na to największy wpływ i ile opału warto przygotować przed sezonem grzewczym.

Zobacz wideo Węgiel importowany z Kolumbii nadaje się na opał? Ekspert wyjaśnia

Ile drewna potrzeba do ogrzania domu zimą? Metraż i ocieplenie budynku robią największą różnicę

Im większy dom, tym więcej energii trzeba dostarczyć, by utrzymać w nim komfortową temperaturę. Znaczenie ma także wysokość pomieszczeń - wyższy sufit oznacza większą kubaturę powietrza do ogrzania. Kluczowa pozostaje jednak izolacja termiczna. Dobrze ocieplony budynek potrafi zużyć nawet o połowę mniej drewna niż dom bez docieplenia.

Przykład?

  • dom 100 metrów kwadratowych z dobrą izolacją - około 5 metrów sześciennych drewna na sezon,
  • dom 150 metrów kwadratowych ze średnią izolacją - 12-13 metrów sześciennych,
  • dom 200 metrów kwadratowyc bez ocieplenia - nawet 25 metrów sześciennych opału.

Eksperci podkreślają, że inwestycja w termoizolację często zwraca się szybciej niż regularne dokładanie pieniędzy do opału. W praktyce dom o powierzchni 120 metrów kwadratowych po dociepleniu da się ogrzać 7-8 metrami sześciennymi drewna, podczas gdy bez izolacji potrzeba ponad dwa razy więcej.

Główne ogrzewanie czy tylko dogrzewanie? Od tego zależy, ile drewna musisz kupić

Gdy drewno jest jedynym źródłem ciepła, trzeba wcześnie zgromadzić odpowiednio duże zapasy, bo sezon grzewczy w Polsce trwa nawet pół roku. W takim przypadku kluczowe znaczenie mają regularność palenia i sprawność urządzenia - każdy błąd szybko odbija się na ilości zużywanego opału. Inaczej wygląda sytuacja, gdy kominek pełni wyłącznie funkcję wsparcia systemu grzewczego. Palenie głównie w weekendy oznacza zużycie rzędu 1-1,5 metrów sześciennych drewna na sezon, a przy codziennym dogrzewaniu wieczorami zapotrzebowanie rośnie do 2-3 metrów sześciennych. Najmniej opału potrzeba przy paleniu rekreacyjnym, wyłącznie dla klimatu i nastroju. Kilka rozpaleń w miesiącu to zwykle 0,5-1 metrów sześciennych drewna rocznie. Podczas jednego wieczoru w kominku spala się przeciętnie 5-15 kilogramów, w zależności od wielkości wkładu i czasu palenia.

Zobacz też: Tanie ogrzewanie domu. Dzięki temu rachunki za ciepło będą o wiele niższe

Nie każde drewno grzeje tak samo. Najwyższą wartość opałową mają twarde gatunki liściaste. Grab daje ponad 2200 kWh z metra sześciennego, buk, dąb i jesion niewiele mniej. Dla porównania świerk czy jodła to tylko 1500-1600 kWh. Różnica na jednym metrze może sięgnąć 600 kWh. Równie ważna jest wilgotność. Świeże drewno, z wilgotnością 60-70 procent, traci ponad połowę swojej wartości opałowej. Energia zamiast ogrzewać dom, idzie na odparowanie wody. Dlatego drewno powinno sezonować minimum 1,5-2 lata i mieć wilgotność poniżej 20 procent - tego wymagają też przepisy antysmogowe. Dobrze wysuszone, twarde drewno liściaste, przechowywane w przewiewnym i suchym miejscu, zapewnia stabilne ciepło przez całą zimę. A przy okazji pozwala realnie ograniczyć ilość spalanego opału 0 i wydatki.

Źródło: Deccoria, Wprost Dom

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: