Wybór odpowiedniego opału nierzadko sprawia kłopot, zwłaszcza gdy na rynku wciąż zmieniają się ceny popularnych materiałów grzewczych. Nic dziwnego, że coraz więcej osób zaczyna rozglądać się za alternatywami, które nie zrujnują budżetu, a jednocześnie dobrze ogrzeją dom. Tu właśnie do gry wchodzi drewno owocowe. Jeszcze niedawno traktowane jako ciekawostka, dziś staje się poważnym konkurentem dla tradycyjnych gatunków liściastych. Co sprawia, że Polacy tak chętnie po nie sięgają?
Jeszcze niedawno w polskich domach niepodzielnie rządził dąb, buk i grab - drewno drogie, ale pewne i przewidywalne. Dziś ich mocną pozycję coraz śmielej podgryzają gatunki owocowe. Kuszą nie tylko ceną, lecz także łatwą dostępnością i przyjemnym, słodkawym aromatem tworzącym wyjątkowy klimat podczas palenia. W sadowniczych rejonach kraju stały się wręcz oczywistym sposobem na wykorzystanie gałęzi i odrostów powstających podczas cięć pielęgnacyjnych. Wcześniej taki materiał zwykle lądował na pryzmie lub w rozdrabniarce. Co ważne, wiele gatunków owocowych wypada zaskakująco dobrze nie tylko cenowo, ale też użytkowo. Śliwa jest wyjątkowo twarda, grusza gwarantuje równe spalanie, a jabłoń słynie z niewielkiej emisji dymu, dzięki czemu kominek brudzi się wolniej. W badaniu Uniwersytetu Rzeszowskiego to właśnie drewno czereśni Mahaleb osiągnęło imponującą wartość opałową na poziomie 19,51 MJ/kg. To wynik, którego nie powstydziłyby się najpopularniejsze gatunki liściaste.
Wielu właścicieli domów zastanawia się, czy palenie drewnem owocowym nie stoi w sprzeczności z przepisami antysmogowymi. Eksperci uspokajają: kluczowe jest nie to, z jakiego drzewa pochodzi opał, lecz jego wilgotność. Mokre drewno intensywnie dymi, brudzi palenisko i podnosi emisję zanieczyszczeń - niezależnie od tego, czy palimy jabłonią, bukiem czy dębem. Nic dziwnego, że coraz więcej województw zakazuje spalania opału o wilgotności powyżej 20 procent. Dobrze sezonowane polana dają więcej ciepła, spalają się równo i pozwalają utrzymać instalację w dobrym stanie. Specjaliści odradzają natomiast używania iglaków, bo wysoka zawartość żywicy pozostawia tłuste osady na szybie i w przewodzie kominowym, co z czasem może prowadzić do problemów z eksploatacją kominka.
Źródło: Deccoria, Onet
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.