Spacer wokół kościoła, zamiast wejścia do budynku może być widziany jako rozwiązanie lepsze zarówno dla dziecka, jak i innych uczestników nabożeństwa. Jeśli maluszek w którymś momencie zacznie płakać, jego opiekun będzie mógł spokojnie się nim zająć, nikomu nie przeszkadzając. Jak jednak ma się to do faktycznego uczestnictwa we mszy?
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Wiele kościołów umieszcza na budynku megafony, umożliwiając wiernym słuchanie nabożeństwa również na zewnątrz. Rozwiązanie takie jest szczególnie przydatne w czasie większych mszy, gdy nie wszyscy mogą zmieścić się w świątyni. Korzystać z niego mogą również opiekunowie małych dzieci. Czy jest to jednak wystarczające, zwłaszcza jeśli nasza uwaga jest jednocześnie skupiona na potrzebach naszej pociechy?
Okazuje się, że najistotniejsza w tej sytuacji jest intencja, z jaką przychodzimy do kościoła. Jeśli kieruje nami szczera potrzeba kontaktu z Bogiem i skupimy się na naszych duchowych przeżyciach, nawet opieka nad dzieckiem w tym samym czasie nie powinna stanowić problemu. Księża zauważają, że takie uczestnictwo w mszy może być nawet bardziej wartościowe niż w przypadku osób, które do kościoła przychodzą tylko po to, by wypełnić obowiązek bez głębszej refleksji.
Będąc przy temacie dzieci i kościoła, warto zwrócić uwagę na problem uczestnictwa samych maluchów w nabożeństwie. Jak można się domyślić, niemowlę w wózku nie jest świadome powagi mszy świętej, a w związku z tym nie powinno się od niego oczekiwać zaangażowania. Na kwestię tę zwraca uwagę sam Kodeks Prawa Kanonicznego.
Małoletni, przed ukończeniem siódmego roku życia, nazywa się dzieckiem i uważany jest za nieposiadającego rozumu. Po skończonym siódmym roku życia domniemywa się, że posiada używanie rozumu
- czytamy w 97 § 2 KPK.
Sytuacja ta jednak się zmienia, gdy mamy do czynienia z dziećmi starszymi.
Zakłada się, że kto skończył siódmy rok życia, jest zdolny, a zarazem zobowiązany do uczestniczenia w niedzielnej Mszy św.
- wyjaśnia ks. Jan Glapiak na portalu przewdonik.katolicki.pl.
Inaczej mówiąc, w przypadku dorosłych, wszystko zależy od naszego indywidualnego odejścia. W przypadku najmniejszych dzieci natomiast obowiązek uczestnictwa we mszy nawet nie istnieje, więc nie musimy się martwić o to, że źle wychowujemy naszą pociechę w wierze.
Może cię też zainteresować:
- Właściciel restauracji chciał wyspowiadać swoich pracowników. Wynajął fałszywego księdza
- Przygotowywał ciało do pogrzebu. Syn nie wierzył w to, co widzi: Zaczęła ruszać ręką, otwierać oczy
- Tych rzeczy nie wolno trzymać w samochodzie podczas upałów. Lepiej od razu wyjmij je z auta