Historie poszczególnych uczestników loterii pokazują, że powiedzenie "pieniądze szczęścia nie dają" jest niezwykle trafne. Mimo że byli w stanie niemalże ułamku sekundy wspiąć na samą górę, równie szybko poczuli, czym jest prawdziwy upadek człowieka. Niektórym z nich wygrana odebrała nawet resztki chęci do życia. Inni natomiast stracili wszystko, co wcześniej było dla nich całym światem.
Jednym z przykładów osób, które nie poradziły sobie z milionową wygraną, są Roger i Lara Griffiths, którym udało się zgarnąć w National Lottery 1,8 mln funtów - około 9,3 mln złotych. Para natychmiast zaczęła korzystać z nowych możliwości i wydawać pieniądze na drogie ciuchy, buty, torebki, samochody, zabiegi medycyny estetycznej i korzystać z licznych udogodnień, które ułatwiały im codzienność. Lara nawet zrezygnowała z pracy jako nauczycielka i otworzyła własny salon kosmetyczny. Nie dbała jednak o swoją pensję, a pieniędzy szybko ubywało. Później spotkała ich prawdziwa tragedia. W 2010 roku ich dom spłonął w pożarze, a niskie ubezpieczenie sprawiło, że większość kosztów musieli pokryć z własnej kieszeni. Jakby tego było mało, kobieta dowiedziała się o niewierności męża. Ostatecznie, w 2013 roku, po 14 latach związku, para postanowiła się rozwieść. Dziś po majątku nie ma już ani śladu i obydwoje pracują na etacie.
Ich historię podzieliła również Jane Park, która mając zaledwie 17 lat wzięła udział w loterii Euromillions. W 2013 roku udało jej się kupić los wart 1 mln funtów, czyli blisko 5,2 mln złotych. Nastolatka także od razu zaczęła trwonić pieniądze, nie słuchając swojej babci, która ostrzegała, że tak duża wygrana w tak młodym wieku nie może przynieść nic dobrego. Przeczucie jej nie myliło, ponieważ Jane dość szybko straciła większość wygranej na ubrania i podróże. Dziś twierdzi nawet, że ten majątek ją "zrujnował". Przez wiele lat musiała mierzyć się z licznymi groźbami, nie potrafiła nikomu zaufać i do dziś nie czuje się w pełni szczęśliwa.
Myślałam, że dzięki temu będzie 10 razy lepiej, a okazało się, że jest 10 razy gorzej
- stwierdziła, cytowana przez "Fakt".
Na długo przed nimi świat powitał jeszcze jednego zwycięzcę, który za swoje szczęście zapłacił najwyższą cenę. Billie Bob Harrell w 1997 roku wygrał na loterii w Teksasie 31 mln dolarów, co dzisiaj daje około 126,5 mln złotych. Wówczas był pewien, że jego życie nareszcie odzyskało właściwy rytm. W końcu mógł nie martwić się o swoją sytuację finansową i był w stanie pomóc rodzinie. Kupił ranczo oraz inne nieruchomości, których potrzebowali jego najbliżsi. Nikomu nie odmawiał pomocy. Część majątku przeznaczył na swoje potrzeby, jednak nie był w stanie opędzić się od osób, które błagały go o pożyczki oraz datki. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, a Harrell zaczął zmagać się z problemami finansowymi. Jego żona nie wytrzymała presji i odeszła. Mężczyzna odebrał sobie życie zaledwie dwa lata po tym, jak został milionerem. Wcześniej miał powiedzieć swojemu doradcy finansowemu, że wygrana zwyczajnie "zrujnowała mu życie".
Niestety jednemu z wygranych nie było dane nawet sprawdzić się w tej kwestii. Urooj Khan wygrał ponad 425 tys. dolarów (ponad 1,7 mln złotych) w loterii stanowej Illinois, lecz nigdy nie odebrał swoich pieniędzy. Początkowo twierdzono, że zmarł z przyczyn naturalnych, jednak dalsze dochodzenie wykazało coś zupełnie innego. Khan miał zostać otruty cyjankiem. Do zabójstwa najprawdopodobniej doszło w noc poprzedzającą odbiór nagrody, podczas kolacji, którą jadł w towarzystwie żony, córki i teścia. Jego krewni miesiącami walczyli o jego majątek, w tym także wygraną na loterii.
Podobnych przykładów jest znacznie więcej. Wśród osób, którym miliony wręcz rozbiły życie są również Margaret Loughrey oraz Karl Crompton, o których pisaliśmy w poprzednim artykule z tej serii.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.