Trudno w to uwierzyć, ale w samym sercu Pirenejów istnieje państwo, do którego nie da się dolecieć żadnym samolotem pasażerskim. A mimo to co roku ściągają tam tłumy turystów - jedni po śnieg, inni po tanie perfumy i elektronikę. Andora to przykład miejsca, które pokazuje, że brak lotniska wcale nie oznacza braku sukcesu.
Andora to jedno z najbardziej zaskakujących miejsc w Europie. Księstwo położone wysoko w Pirenejach, między Hiszpanią a Francją, zajmuje 468 kilometrów kwadratowych i liczy około 79 tysięcy mieszkańców. Choć jest większe od wielu wysp i mikropaństw, nie ma własnego lotniska. To właśnie brak portu lotniczego sprawił, że trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa. Powód jest prozaiczny, ale niebanalny - góry. Średnia wysokość kraju sięga niemal 2000 metrów nad poziomem morza, a szczyty wznoszą się na ponad 2900 metrów. W takich warunkach trudno znaleźć choćby fragment płaskiego terenu, który pozwoliłby na bezpieczne lądowanie. Próbę, aby to zmienić, podjęto w 2021 roku. Wówczas andorski urząd lotnictwa przeanalizował możliwość budowy pasa startowego, jednak raport zakończono prostym wnioskiem: "ze względów bezpieczeństwa inwestycji nie należy kontynuować".
Brak lotniska nie oznacza, że do Andory nie można się dostać. Najprostsza trasa prowadzi przez Barcelonę (Hiszpania), Tuluzę (Francja) lub Lleida-Alguaire (Katalonia). To właśnie z tych miast kursują autobusy do stolicy, czyli do Andorra la Vella. Podróż trwa około trzech godzin, a bilety kosztują kilkanaście euro. Co więcej, w Andorze nie ma także linii kolejowej, ale za to funkcjonuje rozbudowana sieć dróg i komunikacja autobusowa. Warto wspomnieć o lotnisku Andorra-La Seu d’Urgell w hiszpańskiej Katalonii - położonym zaledwie 12 kilometrów od granicy. Stamtąd kursują darmowe busy do stolicy księstwa. Dla bardziej wymagających dostępne są też połączenia helikopterowe, choć to przyjemność raczej dla zamożnych podróżnych.
Zobacz też: Najmniejsze miasto świata ma tylko 20 mieszkańców. Obejdziesz je w 15 minut
Andora żyje z turystyki. Przyciąga bajkowymi krajobrazami, świetnymi stokami narciarskimi (aż 300 kilometrów tras) i siecią górskich szlaków. Wielu turystów przyjeżdża tu jednak z innego powodu – zakupów. Księstwo znajduje się w strefie bezcłowej, co oznacza niższe ceny na elektronikę, biżuterię, perfumy czy sprzęt sportowy. Dla Europejczyków to prawdziwy raj.
Źródło: hub.pl, espania.pl, polkawpodróży.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.