Gumowe kaczki wielu osobom kojarzą się z kąpielą w wannie. Co ciekawe, zabawkowe zwierzątka, które zaczęto produkować w XIX wieku, na początku nie potrafiły unosić się na wodzie. Dopiero po latach przekształcono je w element, który miał oswoić dzieci z kąpielą. Na tym jednak nie kończy się ich potencjał. W 2008 roku NASA postanowiło wykorzystać je do naukowego eksperymentu.
Jakobshavn Glacier to lodowiec znajdujący się na zachodnim wybrzeżu Grenlandii w pobliżu Ilulissat. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jest źródłem góry lodowej, która przyczyniła się do zatonięcia Titanica w 1912 roku. Od lat twór ten stanowi obiekt zainteresowań naukowców, ponieważ odprowadza prawie 7 proc. całego lodu spływającego z Grenlandii oraz stale porusza się o kilkadziesiąt metrów dziennie. W 2008 roku specjaliści z NASA znaleźli sposób, który miał im pomóc w ustaleniu przepływów wody produkowanej w procesie topnienia lodowca. W akcję zaangażowano aż 90 gumowych kaczek.
Zobacz też: W Japonii i Włoszech surowo zakazana. GIS ostrzega: Polacy wciąż się nią zajadają
Zabawkowe zwierzątka zostały przymocowane do sondy o wielkości piłki nożnej i umieszczone w muolinach (pionowych otworach lodowca). Każda z nich dodatkowo miała na sobie zapisaną informację "science experiment", "reward" oraz adres e-mail, przez który można było skontaktować się z badaczami. Wiadomość ta została zapisana w trzech językach, m.in. po inuicku. Wierzono, że zapisek o nagrodzie zachęci ludność mieszkającą w okolicy do włączenia się w eksperyment.
Nagroda: 100 dolarów dla pierwszej osoby, która znajdzie gumową kaczkę, oraz mniejsze nagrody pieniężne - do ustalenia - dla tych, którzy znajdą kolejne kaczki
- opowiadał w wywiadzie dla CBC News Alberto Behar, naukowiec z NASA zaangażowany w badanie. Okazało się, że umiejętności pływackie gumowych kaczek, ostatecznie nie przysłużyły się nauce.
Naukowcy z NASA sugerując się właściwościami gumowych kaczek, wierzyli, że uda im się ustalić źródło oraz kierunek wody wypływającej z lodowca Jakobshavn Glacier. Po 18 latach od rozpoczęcia tego eksperymentu wciąż jednak nie odnaleziono ani jednej zabawki. Nawet współpraca z lokalnymi rybakami nie przyniosła oczekiwanych efektów. Co więcej, sensory wyposażone w sygnał GPS utraciły łączność z bazą. Eksperci podejrzewają, że prawdopodobnie ugrzęzły pod lodem i nigdy nie wpadły w nurt prowadzący na powierzchnię. Obecnie pracownicy z NASA korzystają z satelit do pomiarów wysokości i zmian lodu, aby poznać bliżej specyfikę grenlandzkiego olbrzyma zmieniającego globalny poziom mórz.
Źródła: CBC News, UniverseToday, LA Times
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.