Każdy rodzic wie, że choć na początku podróż pociągiem jest dla dziecka fascynująca, po jakimś czasie zaczyna się ono nudzić. Trzeba więc zawczasu przygotować się na zajęcie mu czasu. Pewna mama postanowiła zagrać z synem w karty podczas ośmiogodzinnej podróży nad morze. Pracownicy WARS-u powiedzieli jej, że to niezgodne z regulaminem.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Do redakcji serwisu o2.pl napisała pani Joanna, która przeżyła dość absurdalną sytuację. Jechała pociągiem PKP Intercity z Warszawy do Sławna, by wraz z dziewięcioletnim synkiem spędzić urlop nad polskim morzem. Pociąg był wypełniony po brzegi, a ich bilet nie zawierał niestety gwarancji miejsc siedzących. Po kilku godzinach stania kobieta wraz z dzieckiem udała się wagonu restauracyjnego na obiad. Jak sama mówi:
Zjedliśmy schabowego i uznaliśmy, że posiedzimy tu już do końca podróży. Syn był wykończony, a i tak ludzi było tyle, że z tego WARS-u nie mogliśmy się wydostać
Kobieta kontynuowała swoją historię, mówiąc, że pierwsze zdziwienie przyszło kiedy pracownicy wagonu restauracyjnego w pociągu PKP Intercity podeszli do pracującego na komputerze mężczyzny i nakazali mu od razu zamknąć laptop. To jednak nie był koniec dziwnych sytuacji, których doświadczyła kobieta podczas swojej podróży.
Jak opowiedziała pani Joanna, pracownicy wagonu z łaską potraktowali również inną matkę, która poprosiła ich o serwetkę dla jej dziecka, które jadło borówki. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta, a wagon stawał się coraz bardziej zatłoczony. Jej syn stawał się coraz bardziej zmęczony, a co za tym idzie, marudził o wiele więcej. Chcąc więc urozmaicić mu czas i czymś zająć na resztę podróży, wyjęła ze swojej torby talię kart i zaproponowała mu rozgrywkę. Wtedy inna kobieta, która również podróżowała z dzieckiem, ostrzegła ją, by tego nie robiła, ponieważ może przez to zostać wyproszona z wagonu. Jak mówi pani Joanna:
Tamta pani pokazała mi regulamin i rzeczywiście był tam punkt zabraniający gry w planszówki i karty
Kobiecie ciężko było uwierzyć i nawet zapytała obsługi WARS-u, czy nie można zagrać z dzieckiem w karty, by nie nudziło się przez kolejne godziny w pociągu. Na koniec dodała:
Co mają robić dzieci ściśnięte jak sardynki przez osiem godzin w pociągu? Jak zająć im czas i utrzymać je w miejscu, aby nie płakały i nie marudziły w tym tłoku?