Popularna para youtuberów Weronika Sowa i Karol Wiśniewski niedawno zostali rodzicami. Na świat przyszła ich córeczka, Maja, nazywana przez nich pieszczotliwie"Małą M". Youtuberzy nie kryją radości i chętnie dzielą się zdjęciami i szczegółami z pierwszych dni wspólnego życia. Wersow wyznała nawet, dlaczego podczas porodu nie leżała na sali z innymi kobietami.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Weronika Sowa urodziła Maję 19 czerwca 2023 roku w szpitalu Ujastek w Krakowie. Młodzi rodzice już wcześniej przygotowali wyprawkę dla matki i dziecka, zabierając wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Celebrytka nie leżała jednak na sali porodowej wraz z innymi kobietami. Okazało się, że miała wcześniej wykupiony osobny apartament szpitalny tylko dla niej. Pomieszczenie nie było wcale gorsze od zwykłej porodówki, wręcz przeciwnie. W pełni wyposażony pokój o wielkości 25 metrów kwadratowych był na swój sposób luksusowy. Wersow mogła skorzystać w nim z kanapy, aneksu kuchennego i własnej łazienki. Po porodzie jeszcze przez trzy dni mieszkała tam z Frizem i Małą M. Jednak nie tylko wygoda i komfort były powodami, dla których Karol i Weronika postanowili wykupić salę. Kobieta nie mogła leżeć z innymi pacjentkami ze względu na sytuacje, których doświadczyła, będąc w szpitalu podczas innej operacji. Teraz Wersow podzieliła się z fanami smutną historią.
Powód, dla którego młodzi rodzice wykupili indywidualną salę, może wydać się prozaiczny, ale jak najbardziej zrozumiały. Rodząca mama powinna mieć bowiem maksimum komfortu, skoro może sobie na to pozwolić. Zwłaszcza jeśli jest tak sławną i rozpoznawalną osobą jak Weronika Sowa. Poprzednim razem, gdy celebrytka była w szpitalu na operacji przeżyła naprawdę nieprzyjemne chwile i to z powodu współlokatorek. Leżąc z innymi pacjentkami, starała się zachowywać swobodnie, mimo że każda z nich doskonale wiedziała, kim jest Youtuberka. Ledwo po zakończonym zabiegu, kiedy Wersow była mocno obolała, jedna z kobiet zadzwoniła do swoich znajomych, by przyszli do szpitala, zrobić sobie pamiątkową fotografię z gwiazdą.
Jak wychodziłam cała obolała, to ta pani zadzwoniła do swoich znajomych, żeby mogli sobie zrobić zdjęcie. A to był jeden z tych momentów, kiedy słabiej się czułam.
- wyznała Weronika. Mimo to zapozowała do zdjęcia, ukrywając zmęczenie. Nie czuła się jednak dobrze psychicznie, a jej strefa komfortu została mocno naruszona.
Ledwo szłam do łazienki, tak się trochę odważyłam, a później ktoś to zaufanie nadwyrężył, więc teraz jak wybieraliśmy właśnie miejsce do porodu, to głównie się sugerowaliśmy, żeby mieć swoją przestrzeń.
- podsumowała historię gwiazda. Nie ma co się dziwić, że podczas porodu mama chciała mieć komfort i swobodę. Sytuacja bowiem mogłaby się powtórzyć.