Dekorator tłumaczy się z afery o pluszową gęś Pipę. Mimo hejtu będzie się bronił: Nie mam z tego nic

Gęś Pipa jest prawdziwym hitem tegorocznych wakacji. Można ją znaleźć na straganach w każdym turystycznym mieście. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale Pipa jest prawdziwa, mieszka w Tarnobrzegu i robi furorę na TikToku. Jej opiekun wypowiedział się ostatnio na temat pluszaków i hejtu.

Pluszowa gęś imieniem Pipa jest prawdziwym hitem tych wakacji. Można ją zakupić niemal na każdym stoisku w turystycznych miejscowościach. Nie każdy jednak wie, że Pipa jest prawdziwa i robi furorę na TikToku. Niedawno na platformie pojawił się filmik opiekuna zwierzaka, który tłumaczy się z afery.

Zobacz wideo Nicole odeszła z sekty mormonów. Teraz edukuje na TikToku

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Gęś Pipa - o co chodzi? Maskotka ma swojego rzeczywistego odpowiednika 

Pluszowa gęś Pipa podbija całą Polskę. Można ją znaleźć na niemal każdym straganie, choć jej cena w tych miejscach nie należy do najniższych - koszt najmniejszej gąski wynosi około 30 złotych, a największa kosztuje około 200 złotych. Kupowane są one nie tylko jako pamiątki dla dzieci, ale również dla dorosłych. Okazuje się, że ta popularna obecnie zabawka ma swój odpowiednik w rzeczywistości. Na TikToku zaczęły pojawiać się filmy właśnie z udziałem gąski imieniem Pipa. Publikuje je mężczyzna na swoim koncie @dekoratorwnetrzumyslu. Zwierzak jest prawdziwą gwiazdą, a przed kamerą czuje się jak w domu. Swoją popularność zdobyła uroczym zachowaniem i nieodstępowaniem swojego opiekuna na krok. Ich przygody cały czas zyskują ogromną popularność. Kamil i Pipa mają już ponad 500 tysięcy obserwujących na popularnej platformie. Okazuje się jednak, że tiktoker nie jest odpowiedzialny za wypuszczenie i sprzedaż gąsek na straganach. 

Gęś Pipa maskotka: Tiktoker odpowiada na hejt internautów. Nie ma nic wspólnego ze straganami

Niedawno na platformie TikTok pojawił się film, w którym Dekorator postanowił wypowiedzieć się na temat sprzedaży gęsi imieniem Pipa. Zaczął od tego, że chciałby się odnieść do panującego obecnie na niego hejtu. Jak sam mówi, nie ma nic przeciwko sprzedaży maskotek gęsi w Polsce. Choć wie, że jest możliwość, że pojawiły się one wcześniej, jest przekonany, że dopóki nie zaczął nagrywać filmików, nie były one aż tak rozchwytywane. Nie zakazuje zatem nikomu sprzedawania pluszowych gęsi, jednak nie wyraża zgody na sprzedawanie pluszaków, które nazywane są imieniem Pipa. Zaznacza również, że będzie z tym walczył. Opowiedział, że czuje się poszkodowany, ponieważ jego ciężka praca idzie na marne.

Ludzie sprzedają gęsi na potęgę, a ja tak naprawdę nie mam z tego nic

- słyszymy na filmiku. Mimo wszystko nie na to jest zły. Najbardziej denerwuje go reklamowanie czyichś produktów za pomocą jego ciężkiej pracy. Dodał, że to on i Pipka są odpowiedzialni za takie "bum" jeśli chodzi o sprzedawanie gęsi. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.