W ostatnich latach karteczek z informacją o poszukiwaniu mieszkania na sprzedaż pojawia się coraz więcej. Niekiedy takie ogłoszenia potrafią wręcz wysypywać się ze skrzynek. Zdarza się, że ich potencjalnym autorem jest na przykład młode małżeństwo z sąsiedztwa bądź rodzina z dziećmi. Na to lepiej się nie nabierać. Jest to tzw. metoda "na flippa", a lokal wcale nie stanie się dla kupca miejscem do życia.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Na tego typu ulotkach często widnieje następująca treść:
Szanowni sąsiedzi, kupimy mieszkanie w tym bloku, nawet do remontu. Jesteśmy młodym małżeństwem. Zapłacimy gotówką. Dziękujemy za pomoc. Tel. XXX XXX XXX. Magda i Jacek
- czytamy. Choć brzmi to wiarygodnie, z pewnością nie chodzi tutaj o rozpoczęcie nowej drogi w życiu. Za takie ogłoszenia najczęściej odpowiadają flipperzy, czyli osoby, które szukają mieszkania, lecz nie po to, aby w nim zamieszkać. Kupują lokale hurtowo i zachęcają ludzi szybkimi, bezproblemowymi transakcjami oraz przygotowaną gotówką. Ich łupem często padają mieszkania nadające się do remontu, które później sprzedają za dużo wyższą cenę. Wiele osób decyduje się na kontakt z nadawcami karteczek właśnie ze względu na to, że są przygotowane własnoręcznie, ozdobione, a ich treść wzbudza zaufanie - czasami nawet pewnego rodzaju współczucie. To właśnie daje przewagę flipperom nad nieznanymi nam kupcami z internetu, którzy w pierwszym momencie nie mają praktycznie żadnej "tożsamości" - małżeństwo z sąsiedztwa je ma. Dlaczego lepiej na to uważać? Takie transakcje to praktycznie pewna strata.
Zdaniem architektki Magdaleny Milert, na takie zagrywki najbardziej narażone są osoby starsze, które często nie są w stanie poradzić sobie z oszustami i tracą nawet kilkanaście tysięcy złotych podczas sprzedaży. Flipperzy nie mają żadnego problemu z zaniżaniem realnej wartości lokali, a gdy przez właścicieli przemawia zaufanie, po prostu im ulegają.
Dlatego jeśli mogłabym o coś Was poprosić, to o to, żeby powiedzieć swoim rodzicom, babciom, dziadkom, znajomym z klatki, wujkom i cięciom, że to nie jest tak, że młode małżeństwo serio szuka mieszkania wrzucając kartkę do skrzynki
- apeluje Milert w poście na Facebooku. Na tym nie koniec, ponieważ późniejsi kupcy również wiele tracą. Flipperzy remontują mieszkania najmniejszym kosztem, co sprawia, że chwilę później wszystko dosłownie zaczyna się rozpadać. Okazuje się, że nie wszyscy dają się na to nabrać, a są i tacy, którzy znaleźli na nich dość nietypowy sposób.
Mam skrzynkę na listy zaśmieconą karteczkami o kupnie mieszkania za gotówkę (...) Gdzie mogę podać numery telefonów, aby ich zaspamowali bzdurnymi ofertami, telemarketingiem i innym syfem;
Napisz na serwisie z ogłoszeniami, że masz do oddania za darmo Play Stadion 4 i podaj numer z karteczki;
Ja umawiałem rozmowy z chwilówkami
- piszą internauci, cytowani przez serwis Noizz.