Wynajęła mieszkanie znajomemu. Gdy oddał klucze, zaniemówiła. "Drobnostki" do naprawienia pochłonęły 13 tys

Problematyczni lokatorzy to wieczne zmartwienie osób, które zajmują się wynajmem mieszkań. Wydawać by się mogło, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest przekazanie lokalu osobie zaufanej. Nic bardziej mylnego. Pani Karolina przekonała się o tym na własnej skórze - kosztowało ją to kilkanaście tysięcy i pobyt w szpitalu.
Wynajęła mieszkanie 'znajomemu'. Straciła na tym 13 tys. zł - zdjęcie ilustracyjne
CamiloTorres/Istock.com

Wiele osób decyduje się na zakup mieszkania, ale nie po to, by w nim mieszkać, lecz pod wynajem. Dzięki temu mają stały dochód, który pozwala im na finansowanie codziennego życia. Niestety, ten biznes posiada również ciemną stronę, a są nią problematyczni lokatorzy, którzy nie mają zbyt wiele szacunku do powierzonego im lokalu. Podczas rozwiązywania umowy często dochodzi do niemałych spięć pomiędzy stronami i walki o kaucję, która czasami nie wystarcza na pokrycie wszystkich szkód. Właśnie z taką sytuacją musiała mierzyć się rozmówczyni Wirtualnej Polski. Co gorsze, odpowiedzialny za to był jej znajomy

Zobacz wideo Jak wygląda wynajmowanie mieszkania w Warszawie? "Jest trudno"

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Wynajęła mieszkanie i straciła 13 tys. złotych. Zastała zniszczone meble i powyginane futryny

Karolina mieszkająca w Kołobrzegu zdecydowała się na wynajęcie mieszkania swojemu - jak sama go określa - "dalekiemu znajomemu". Takie rozwiązanie wydaje się być najlepszym, ponieważ z pozoru ryzyko jest dużo mniejsze. Niestety, nie tym razem. Zniszczone ściany, pobrudzona farbą podłoga, porysowany blat, wyrwane listwy, to tylko początek listy zniszczeń, jakie Karolina zastała w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu

Zniszczone ściany, poobrywany tynk, meble pomazane flamastrem czy długopisem. Do tego powyginane futryny od zamontowanego drążka do podciągania, panele pozalewane farbą i przykryte zniszczonym dywanem, żeby nie było tego widać

- wymieniła szkody w rozmowie z WP. Gdy odebrała klucze, przeżyła prawdziwy szok. W mieszkaniu panował niezwykły bałagan, a raczej brud. Stan lokalu nie dawał właścicielce żadnego wyboru, jedynym wyjściem był remont

W efekcie musieliśmy kłaść nowe panele, wymieniać parapety i ościeżnice. Mieszkanie musiało zostać oczywiście odmalowane. Wymieniliśmy rolety, meble również

- wspomina. To wszystko kosztowało ją 13 tys. złotych i sporo nerwów, które negatywnie wpłynęły na jej stan zdrowia. Sprawa zaszła na tyle daleko, że Karolina wylądowała nawet w szpitalu

Wynajem mieszkań a trudni lokatorzy. Nie chcą płacić i myślą, że mogą wszystko 

Karolina ma łącznie dwa mieszkania, które wynajmuje. Wspomniana wyżej historia - choć najbardziej drastyczna - nie jest jedyna. Na swojej drodze spotkała już kilku problematycznych lokatorów

Jeżeli chodzi o innych najemców, problemy były głównie z regularnymi płatnościami. Wiecznie było coś nie tak. Co miesiąc słyszałam inne historie i wytłumaczenia, dlaczego się z nimi spóźniają

- przyznaje. Nie tylko płatności są problemem. Byli też tacy, którzy wprowadzali dość istotne zmiany w mieszkaniu, bez żadnej informacji, jak i zgody ze strony właścicielki. Jedni z nich postanowili przemalować ściany na kolor grafitowy. Zdjęli także żyrandole i założyli inne, a przy wyprowadzce zabrali swoje i zostawili wystające kable z sufitu. Poprzednie lampy już nigdy się nie odnalazły. 

Oddali mieszkanie bez oświetlenia, nie zapłacili też za ostatni miesiąc. Usłyszałam od nich, żebyśmy wzięli pieniądze z kaucji. Problem jest tylko taki, że samo odmalowanie mieszkania kosztowało nas 3 tys. zł

- podsumowuje. 

Więcej o: