Dostała 10 tys. dolarów napiwku. Zaledwie kilka dni później ją zwolnili. Pracodawca zabrał głos

Zwolnienie z pracy przez pracodawcę jest zawsze trudnym doświadczeniem, zwłaszcza gdy jesteśmy przekonani o niesprawiedliwości tej decyzji. Pewna kelnerka z Michigan jest pewna, że winny był wyjątkowo wysoki napiwek. Wyjaśniamy, jak do tego odnoszą się jej byli pracodawcy.

Napiwki w przypadku kelnerów są stałym elementem ich pracy, ale czasami ich wysokość może szokować. Ta konkretna sytuacja wydarzyła się jakiś czas temu w lokalu Mason Jar Cafe w Benton Harbor w stanie Michigan w USA. Jedna z pracownic otrzymała napiwek w wysokości 10 tysięcy dolarów, czyli około 40 tysięcy złotych. Niestety jej radość nie trwała długo, ponieważ wkrótce po tym została zwolniona. Podejrzewa, że miało to związek właśnie z napiwkiem.

Zobacz wideo Wersow o pracy kelnerki. 300 zł napiwku? Była też wtopa

Ile kelner zarabia na napiwkach? Wysoki napiwek może okazać się źródłem problemów

Jak donosi "The Guardian", Linsey Huff otrzymała swój imponujący napiwek od pewnego mężczyzny, który zatrzymał się na lunch w lokalu po pogrzebie swojego przyjaciela. Choć jego rachunek wyniósł tylko 32 dolary, to klient postanowił zostawić wysoki napiwek jako uczczenie pamięci zmarłego bliskiego. Jednocześnie poprosił Huff, aby podzieliła się otrzymaną kwotą ze swoimi współpracownikami. Kobieta tak też zrobiła i każdy z ośmioosobowej załogi kelnerów otrzymał równo po 1200 dolarów. Niestety nie spodobało się to pracownikom kuchni, więc Huff udała się do pracodawców z prośbą o pomoc w rozwiązaniu konfliktu. Odmówiła jednak podawania konkretnych nazwisk, co według niej ostatecznie doprowadziło do zwolnienia.

W niedzielę 11 lutego Huff została wysłana na dzień wolny, a w poniedziałek powiadomiono ją, żeby nie przychodziła do pracy. We wtorek z kolei otrzymała telefon z informacją, że została zwolniona. Zdruzgotana kobieta opisała swoją historię w mediach społecznościowych.

Jednego tygodnia jestem niesamowitą, pracowitą pracownicą, wspaniałą matką… lepszej osobie nie mogło się przytrafić. Teraz pierwszy raz od 15. roku życia jestem bez pracy

- napisała w poście cytowanym przez "The Guardian". Wkrótce pojawiła się też reakcja jej byłych pracodawców. 

Za co można zostać zwolnionym z pracy? Pracodawca Huff odnosi się do sprawy

Właściciele Mason Jar Cafe, Abel Martinez i Jayme Cousins, stwierdzili w swoim oświadczeniu, że zwolnienie Huff nie miało nic wspólnego z otrzymanym wcześniej napiwkiem. Podkreślili również, że to oni opłacili od tej kwoty podatek i pracownicy nie byli tym obciążeni. Jednocześnie dodali, że podjęta decyzja o zwolnieniu była trudna, a ich załoga miała niezmieniony skład "od pięciu do sześciu lat". Warto przy tym podkreślić, że od samej Huff zażądali usunięcia jej postu, grożąc pozwaniem do sądu. Obecnie zarówno post kobiety, jak i oświadczenie właścicieli lokalu są niedostępne.

Więcej o:
Copyright © Agora SA