"Wesoły Romek" był ulubieńcem widzów. Życie miał niełatwe, a jego koniec można nazwać tragicznym

Zbigniewa Bartosiewicza niegdyś uwielbiała cała Polska. Serca widzów skradł dzięki roli w "Misiu" Stanisława Barei. Choć miał w zwyczaju śpiewać "jestem Wesoły Romek", jego życie prywatne nie było usłane różami. Najsmutniejszym elementem tej historii, jest jej koniec.

Stanisław Bareja to jeden z najpopularniejszych polskich twórców filmowych. Reżyser ma na swoim koncie produkcje, które z biegiem lat uzyskały miano kultowych, a jedną z nich jest komedia "Miś" z 1980 roku. To właśnie w tym dziele ikoniczną rolę zagrał Zbigniew Bartosiewicz. Jak potoczyła się jego kariera? Oto smutna historia gwiazdy urodzonej w 1930 roku w Warszawie

Zobacz wideo Mateusz Damięcki i reżyser "Furiozy" zaskakują nowym serialem. "Dostałem ten film bez castingu"

Kto śpiewa "Jestem wesoły Romek?" Historia Zbigniewa Bartosiewicza

Jak przypomina serwis Onet, Zbigniew Bartosiewicz jako "Wesoły Romek" miał swoją kultową przyśpiewkę, która do dziś gra w uszach nieco starszych widzów. 

Dzień dobry, cześć i czołem. Pytacie, skąd się wziąłem. Jestem Wesoły Romek, mam na przedmieściach domek"

- brzmiał jej fragment. Mimo że miał na swoim również kilka innych aktorskich angaży, między innymi w produkcjach takich jak: "Antyki", "Krzyk", "Sny i marzenia, "Róg Brzeskiej" i Capri", to z wykształcenia był pilotem - ukończył prestiżową Szkołę Orląt w Dęblinie. Zanim jeszcze zaczął pojawiać się na ekranie, pracował jako dziennikarz w "Expressie Wieczornym", akwizytor oraz budowlaniec. 

Miał talent. Był moczymordą, ale nie sposób go było nie lubić

- stwierdził niegdyś reżyser Krzysztof Wojciechowski, cytowany przez Onet. Co ciekawe, rolę w filmie "Miś", która nadała rozpędu jego karierze aktorskiej, dostał przypadkiem. "Wesołego Romka" pierwotnie miał zagrać Krzysztof Kość, który jednak nie potrafił się w niej odnaleźć. Na swoje miejsce zaproponował Bartosiewicza. Choć wydawało się, że scena stoi przed nim otworem, w pewnym momencie aktor przestał grać i zniknął.

 

Przykra śmierć Zbigniewa Bartosiewicza. Jego życiem toczyło się pod hasłem "uzależnienie" 

Niestety, aktor uzależnił się od alkoholu, co miało ogromny wpływ na jego życie prywatne. 

Przede wszystkim chciałem oświadczyć, że nie uznaję żadnych sądów tego świata, łącznie z Sądem Ostatecznym. Ale skoro już tu jestem, to przyznaję się do wszystkich zarzutów, które – de facto już była, de iure jeszcze nie – obecna tu małżonka mi stawia. Jestem pijakiem, deprawatorem i jeszcze wampirem

- powiedział Zbigniew Bartosiewicz w trakcie sprawy rozwodowej, cytowany przez serwis Fakt. W 1997 roku wrócił do grania i dostał rolę w "Historii o proroku Eliaszu z Wierszalina", lecz chwile jego chwały nie trwały zbyt długo. 22 maja 1997 roku zmarł na klatce schodowej wskutek padaczki alkoholowej. Kariera aktorska "Wesołego Romka" potrwała łącznie 20 lat. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czy chętnie wracasz do starych produkcji filmowych?
Więcej o:
Copyright © Agora SA