Afera w PE. Fałszywa carbonara "zagotowała" ministra. Będzie śledztwo

Minister rolnictwa Włoch wyraził swoje niezadowolenie wobec jedzenia, które oferowane jest w sklepie w Parlamencie Europejskim. Sprzedawana jest tam rzekomo włoska żywność, która w rzeczywistości nie ma zbyt wiele wspólnego z tym krajem. Oburzenie wywołał między innymi sos do carbonary. Polityk wezwał PE do wszczęcia dochodzenia.
Afera o fałszywą carbonarę w PE. Minister się 'zagotował' - zdjęcie ilustracyjne
Francesco Lollobrigida/Facebook.com, Callan Quinn/Istock.com

Minister rolnictwa Włoch, Francesco Lollobrigida, we wtorek 18 listopada 2025 roku publicznie skrytykował żywność sprzedawaną w sklepie należącym do Parlamentu Europejskiego. Swoje niezadowolenie wyraził w poście udostępnionym w mediach społecznościowych. Stwierdził, że oferowanie takich produktów jest "niedopuszczalne".

Zobacz wideo Dietetyk Michał Wrzosek w "Ja wysiadam" wyznaje: "Swojej pierwszej diety nie poleciłbym nikomu"

Awantura o "włoskie" jedzenie w Parlamencie Europejskim. Minister wzywa do zmian

Na półkach sklepu w Parlamencie Europejskim można znaleźć różne produkty, które zdaniem Francesco Lollobrigida nie mają za wiele wspólnego z Włochami. Jak wskazuje szef resortu, jest to najgorszy przykład tak zwanego "Italian sounding", czyli używania nazw, które jedynie brzmią włosko, lecz w rzeczywistości nie powinny być kojarzone z tym krajem. Szczególną uwagę polityk zwrócił na gotowy sos do carbonary, sos boloński oraz arrabbiata. Wszystkie te predukty jedynie imitują tradycyjne włoskie specjały.

Pomijając pancettę w carbonarze, wszystkie te produkty reprezentują najgorsze cechy 'Italian Sounding'. To niedopuszczalne, że znajdują się na półkach sklepu w Parlamencie Europejskim

- czytamy w poście opublikowanym przez Francesco Lollobrigida. Warto zaznaczyć, że na niektórych słoikach widnieje nawet włoska flaga. W efekcie minister rolnictwa Włoch wystąpił o natychmiastowe przeprowadzenie kontroli sprzedawanych w sklepie PE produktów.

Udawana carbonara w PE to nie wszystko. Włoskie władze walczą o dobre imię

Zjawisko "Italian sounding" jest bardzo dobrze znane włoskim producentom żywności, ponieważ walczą z nim już od lat. To pewnego rodzaju chwyt marketingowy polegający na wykorzystywaniu nazw, obrazków czy symboli sugerujących, że dany produkt jest "made in Italy", czyli pochodzi z Włoch. W efekcie konsumenci mogą utożsamiać go z tradycyjnym jedzeniem serwowanym w tym kraju. Zdaniem wielu przeciwników tego typu wyrobów takie działania nie tylko wprowadzają klientów w błąd, ale także mają negatywny wpływ na wizerunek włoskiej produkcji oraz kuchni. Właśnie dlatego władze Włoch i lokalni producenci żywności traktują ten proceder bardzo poważnie i stale starają się go zwalczać. Ponadto przepisy jasno wskazują, że produkty sprzedawane w krajach Unii Europejskiej mające na etykiecie włoską flagę lub inne odniesienie do tego kraju, mimo że faktycznie z niego nie pochodzą, mogą zostać objęte interwencją ze strony inspektoratu ds. ochrony jakości i zwalczania oszustw w sektorze rolno-spożywczym. Wówczas UE proszona jest o wszczęcie dochodzenia.

Zobacz też: Urząd gminy ogłosił konkurs. Wygrał plagiat z ChatGPT. Sprawę przejęła prokuratura

Źródła: intrieste.com, facebook.com, tvn24.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: