Przetrwała erupcję Wezuwiusza, zniszczył ją turysta. Może go to kosztować nawet 40 tys. euro

Herkulanum to niezwykła pamiątka po erupcji Wezuwiusza, do której doszło prawie 2000 lat temu. Część budynków przez wieki pozostawała nienaruszona, aż do ostatniego weekendu. Pewien turysta nie uszanował obowiązujących na terenie zabytku zasad i zniszczył jedną ze ścian.
Herkulanum (zdj. ilustracyjne)
istock/ttatty

Wielkimi krokami zbliża się sezon wakacyjny. Wielu z nas zapewne ma już plany urlopowe i listę zabytków oraz atrakcji, które obowiązkowo chce zobaczyć. Warto zatem sprawdzić zasady, jakie obowiązują turystów w danych miejscach. Jak się okazuje, nawet drobny i z pozoru nieszkodliwy wybryk może nas sporo kosztować. Przekonał się o tym pewien Duńczyk, który postanowił zostawić po sobie małą pamiątkę w pewnym włoskim mieście.

Zobacz wideo Majorka poza sezonem? Ależ oczywiście! [VLOG]

Herkulanum: zwiedzanie. To jeden z najważniejszych zabytków w tym regionie

Herkulanum to niewielkie miasto w Kampanii, położone w pobliżu Wezuwiusza. W 79 roku, razem z Pompejami, zostało zniszczone podczas erupcji wulkanu, w efekcie czego przykryła je gruba warstwa błota. Ruiny odkryto dopiero w XVIII wieku i przez lata próbowano wydobyć spod ziemi jak najwięcej budynków. Gdy okazało się, że na części z nich udało się zachować zdobienia ścienne, w tym także freski, Herkulanum zostało udostępnione turystom do zwiedzania. Niestety część osób nie stosuje się do zasad panujących na terenie starożytnego miasta. Mogłoby się wydawać, że zakaz rysowania po zabytkowych ścianach będzie oczywisty, jednak najwidoczniej nie dla każdego. Pewien odwiedzający postanowił niedawno zostawić po sobie pamiątkę w postaci podpisu na jednej ze ścian.

Co grozi za zniszczenie? Turysta zapłaci wysoką karę

Gdy pracownicy stanowiska archeologicznego odkryli graffiti wykonane czarnym markerem na zabytkowej ścianie, od razu powiadomili policję. Funkcjonariusze szybko dotarli do tożsamości turysty. Okazało się, że był to 27-letni Duńczyk. Teraz mężczyźnie zostaną postawione zarzuty zniszczenia mienia oraz zniekształcenia dzieł artystycznych, za co grozi mu wysoka kara finansowa. Do sprawy odniósł się włoski minister kultury Gennaro Sangiuliano, który w swoim oświadczeniu dla agencji Reuters podkreślił, jak ważne są lokalne zabytki.

Każde uszkodzenie szkodzi naszemu dziedzictwu, naszemu pięknu i naszej tożsamości i dlatego musi być karane z najwyższą stanowczością

- powiedział minister, cytowany przez gazetę "New York Post". Co ciekawe, nie jest to pierwszy taki przypadek. W zeszłym roku pewien turysta pozostawił po sobie podobną pamiątkę na rzymskim Koloseum. Dla swojej narzeczonej wykonał napis "Ivan+Haley 23", za co później oficjalnie przeprosił. Dziennik "The Independent" przypomina, że w tym roku Włochy postanowiły zaostrzyć kary dla osób niszczących obiekty kultury. Obecnie grzywna może wynieść nawet 40 tysięcy euro (ponad 170 tys. złotych).

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: