Na przełomie kwietnia i maja 2023 roku w Wąglikowicach na Kaszubach w jednym z gospodarstw zginęło dziewięć owiec kameruńskich. Zwierzęta były hodowane do celów turystycznych, a za przykrą sytuację miały odpowiadać wilki. Okazuje się jednak, że w protokole brak na to konkretnych dowodów. To nie przeszkodziło jednak w wydaniu postanowienia o ich odstrzale.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Właściciel owiec poinformował o sprawie Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i złożył wniosek o odszkodowanie. 9 maja 2023 r. w miejscowości zjawił się Piotr Karczewski, były wojewoda pomorski oraz obecny wicewojewoda Aleksander Jankowski. Jak poinformował serwis TVN24, Jankowski ogłosił, że na drodze do właściwego "zajmowania się wilkiem" stoją przepisy Unii Europejskiej zabraniające jego odstrzału, mimo że te zostały objęte ochroną już w 1998 roku. Do gospodarstwa przybyli także inspektorzy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, których zadaniem była analiza i sporządzenie odpowiedniego protokołu. Wtedy wojewoda zapewnił, że zostanie wydane postanowienie o odstrzale wilków, które bez żadnych wątpliwości odpowiadają za zaistniałą sytuację.
Tutaj mieliśmy do czynienia z atakiem bestialskim, brutalnym, sadystycznym
- poinformował Jankowski, cytowany przez TVN24. Tak też się stało, ponieważ 31 maja 2023 roku Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał decyzję zezwalająca na odstrzał dwóch osobników wilka europejskiego. Na tym sprawa się nie kończy. Wspomniany serwis dotarł do protokołu, w którym o dziwo nie było mowy o śladach zostawionych przez dzikie zwierzęta.
W protokole po oględzinach RDOŚ nie znalazły się informacje o śladach wilka oraz sierści. W związku z tym, że ciała owiec zostały zutylizowane, inspektorzy mogli działać wyłącznie na podstawie zrobionych zdjęć. Z protokołu wynika, że jedna owca i baranek zaginęły, po kolejnym zostały jedynie szczątki, a pięcioro z nich miało widoczne ślady ugryzień. Mimo niewielkich dowodów została wydana zgoda na odstrzał wilków, którego dokona sam właściciel. Pierwszy osobnik ma zginąć do 31 sierpnia, gdy tylko pojawi się w okolicach gospodarstwa. Jeśli sytuacja się powtórzy, to we wrześniu zostanie zabity kolejny wilk. Jak się okazuje, do końca maja 2023 roku GDOŚ wydał już 16 decyzji o odstrzale wilków, o co najczęściej wnioskują włodarze poszczególnych gmin. Jeden z ekspertów już wcześniej zwracał uwagę na pewną sprzeczność w tego typu działaniach.
Odstrzał osobników, które są problematyczne, a szczególnie niebezpieczne dla mieszkańców, jest narzędziem, z którego można i należy korzystać. Jest to jednak rozwiązanie ostateczne
- ocenia dr hab. Michał Żmihorski, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN, cytowany przez serwis OKO.press. Problemem jest tutaj jednak identyfikacja, ponieważ odstrzelenie przypadkowych osobników nie jest rozwiązaniem oraz może przynieść ogromne konsekwencje dla watahy. W takiej sytuacji powinno się monitorować zachowania zwierząt i skupić na osobniku, który rzeczywiście sprawia problemy w danym regionie.