Jak już wiadomo, grzybobranie jest jednym z najpopularniejszych hobby wśród Polaków. Co ciekawe jednak, nie tylko nasi rodacy doceniają okazy, jakie można znaleźć w naszych lasach. Na polskie grzyby polują również cudzoziemcy. Niektórzy z nich pokonują nawet pół tysiąca kilometrów, by dotrzeć na Podkarpacie i nazbierać pełen koszyk. Miejscowi jednak nie są zachwyceni z konkurencji.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
W niewielkiej odległości od Krosna, pod Duklą znajduje się leśny parking, który już po nocach zapełnia się busami. Można by pomyśleć, że jest to miejsce biwakowe. Turyści rozpalają ogniska, rozbijają namioty i wyciągają ogromne skrzynki, by z niecierpliwością czekać na nadejście poranka. Kiedy tylko słońce wyjrzy zza horyzontu, tłumnie ruszają w głąb lasu w poszukiwaniu grzybów. Idąca po lesie gromada zbiera ze swojej drogi wszystko, co może trafić do koszyka: gąski, borowiki, rydze czy podgrzybki nie mają szans na przetrwanie. Polskim grzybiarzom jednak nie do końca jest to w smak. Jak powiedział w rozmowie z "Faktem" jeden z mieszkańców Barwinka:
Nie mamy z nimi szans. Trzeba szukać innych miejsc
Miejscowi nie są zachwyceni konkurencją z Rumunii. Pojawiły się nawet podejrzenia, że zorganizowane grupy turystów uprawiają nielegalne zbiory przemysłowe. Choć padają takie zarzuty, na tę chwilę brak im dowodów. Nie oznacza to jednak, że straż leśna nie stoi w gotowości.
Rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, Edward Marszałek, powiedział w rozmowie z "Faktem", że zbieranie grzybów nie jest czynem zabronionym w Polsce i każdy może się do tego zabrać - oczywiście pod warunkiem, że przestrzegane są wszelkie panujące w lesie zasady. Wytłumaczył, że wszelkie zastrzeżenia RDLP w Krośnie dotyczą na tę chwilę łamania zakazów wjazdu samochodami, śmiecenia i płoszenia zwierzyny głośnym zachowaniem. Jak zaznaczył, starają się reagować i wyciągać konsekwencje w każdym z przypadków łamania tych przepisów. Na tym jednak nie koniec. Przyjezdnym z Rumunii postanowili przyjrzeć się również policjanci. Na leśnym placu pod Duklą, gdzie przebywało wówczas 120 cudzoziemców, sprawdzone zostały dokumenty i stany techniczne pojazdów. Oprócz tego funkcjonariusze zbadali sposób pozyskiwania grzybów i przestrzegania przepisów porządkowych, jak powiedział podkomisarz Paweł Buczyński z krośnieńskiej policji. Z tego, co wiadomo, nikt nie dostał żadnego mandatu. Co na to wszystko "grzybowi turyści"?
My po prostu lubimy polskie grzyby
- przyznał jeden z nich.