Jak podają dziennikarze "Uwaga!" TVN, każdego dnia aż pięć milionów Polaków sięga po posiłek, jakim jest kebab. Popularność tego dnia jest niepodważalna, ponieważ, gdy mamy zjeść coś poza domem, najczęściej sięgamy właśnie po ten rodzaj przekąski. Zatem czym właściwie jest "nasz" kebab? Teraz wszystko stało się jasne, lecz wcale dobrze nie jest.
Dziennikarze programu "Uwaga!" TVN przeprowadzili testy, które miały pokazać, czy serwowane nam dania rzeczywiście są tak jakościowe, jak przekonują sami sprzedawcy. Do badań przekazano próbki mięsa i wyszło na jaw, że, mimo wcześniejszych zapewnień, nie było w nich śladu baraniny.
Nie wykryliśmy w żadnej z próbek baraniny. Należy z dużym dystansem podchodzić do tych deklaracji
- wyjaśnił Michał Dąbrowski z SGS Polska. Co więcej, przeprowadzone badania potwierdziły nieprawidłowości w aż 80 proc. punktów gastronomicznych. Trzy czwarte z badanych kebabów nie posiadało deklarowanych składników, natomiast ponad połowa nie zawierała deklarowanego gatunku mięsa - na przykład baraniny lub wołowiny.
W próbkach odkryliśmy dosyć szeroki skład gatunków roślin użytych do dwóch próbek, mimo że nie były to wegetariańskie kebaby
- daje Dąbrowski.
Próbki pobrano w trzech lokalach i w pierwszej z nich 64 proc. stanowiło DNA kurczaka, 32 proc. wołowiny i 4 proc. indyka. Wykryto również soję, pszenicę i kukurydzę.
Mogę się tylko domyślać, że te składniki obniżają koszt produkcji i stanowią wypełniacz
- stwierdził Michał Dąbrowski. W drugiej próbce, która miała składać się głównie z wołowiny, znaczną większość stanowił indyk. W niej również znaleziono soję, pszenicę, kukurydzę i żyto. Próbka numer trzy powinna zawierać ślady baraniny, jednakże wykryto wyłącznie wołowinę. Dodatkiem była soja.
Podejrzewam, że sama pszenica na pewno nie była dodawana, ale mamy możliwość dodawania bułki tartej, mąki pszennej. Jeśli chodzi o kukurydzę, to mogła się tam znaleźć ze skrobią kukurydzianą, która jest stosowana jako dodatek do produktów mięsnych. Natomiast soja to zamiennik mięsa
- wyjaśnia dr. hab. Lech Adamczak z wydziału Technologii Żywności SGGW w Warszawie. Dziennikarze oraz towarzyszący im youtuber MrKryha nie ukrywali swojego rozczarowania. Nie inaczej było także w przypadku wizyty w hurtowni sprzedającej mięso do kebabów.
Mięso wołowe 42 proc., drobiowe 29 proc., tłuszcz wołowy, woda, bułka tarta
- przytoczono skład.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.