W związku z czerwcowym porozumieniem rządu z Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym "Solidarność" doszło do uchylenia wygasającego charakteru emerytur pomostowych. Aktualnie w Sejmie są dwa projekty dotyczące emerytur stażowych - prezydencki i i ten od "Solidarności". Ostateczny projekt ustawy ma opierać się na zasadach proponowanych przez związek zawodowy. Premier ma kilka "ale".
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Emerytura pomostowa, czyli prawo do wcześniejszego świadczenia, przysługuje osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które niegdyś wykonywały pracę w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze. Na ten moment w Polsce na emeryturę stażową mogą przechodzić osoby, które:
Projekt ustawy "Solidarności" zakłada wiele zmian. Po pierwsze kobiety uzyskiwałyby prawo do wcześniejszej emerytury po przepracowaniu 35 lat, a mężczyźni po 40 latach. Co więcej, do stażu pracy mają zaliczać się okresy składkowe, jak i nieskładkowe m.in. zwolnienie lekarskie, zasiłek przedemerytalny. Według założeń NSZZ "Solidarność" z emerytury pomostowej kobiety najwcześniej mogłyby skorzystać już w wieku 53 lat, natomiast mężczyźni, osiągając 58 rok życia. Wszelkie zmiany mają wejść w życie od 1 stycznia 2024 r.
Jak ustalił portal "Wyborcza.biz" Mateusz Morawiecki nie jest zachwycony wspomnianym rozwiązaniem i nie zgadza się z warunkami postawionymi przez Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność". Premier chciałby, aby projekt ustawy opierał się o zmiany, które zaproponował prezydent i zawierał ostrzejsze zasady przyznawania pieniędzy. Warto przypomnieć, że projekt Andrzeja Dudy uwzględniał wyłącznie okresy składkowe oraz wymagał od kobiet przepracowania minimum 39 lat, a od mężczyzn 44 lat. Wobec tego z tzw. pomostówki panie mogłyby skorzystać najwcześniej w wieku 57 lat, a panowie w wieku 62 lat.
W projekcie prezydenckim, zakładającym możliwość uzyskania świadczenia po 39 latach przepracowanych przez kobiety i 44 latach w przypadku mężczyzn, oszacowano je na 18,6 mld zł w ciągu dekady. Dalej idący projekt Solidarności, przewidujący możliwość przejścia na emeryturę po 35 latach pracy dla kobiet i 40 latach dla mężczyzn, kosztowałby w tym czasie co najmniej 50 mld zł, o ile z uprawnienia skorzystałaby tylko połowa z ok. 1 mln uprawnionych. Nasz rozmówca z rządu wskazuje, że nie ma mowy o przyjęciu projektu Solidarności, z czym związkowcy wydają się pogodzeni
- czytamy w "Dziennik Gazeta Prawna". Wszystko wskazuje na to, że projekt ustawy przez najbliższy czas będzie mocno modyfikowany i ostatecznie stanie się połączeniem tych dwóch, które już teraz znajdują się w sejmie.