Półtora tysiąca pasażerów utknęło na statku wycieczkowym w hiszpańskim porcie. "Nie mogli wysiąść"

W środę, 3 kwietnia 2024 roku, statek wycieczkowy przewożący około półtora tysiąca pasażerów, utknął u wybrzeży Hiszpanii. Powodem problemów był brak odpowiednich dokumentów kilkudziesięciu Boliwijczyków, co uniemożliwiało przekroczenie granicy Schengen. Przetransportowano ich do specjalnej strefy.

Jak podają zagraniczne media, na pokładzie statku zostało uwięzionych półtora tysiąca pasażerów. Stało się to po tym, jak grupa osób z Boliwii okazała dokumenty, które nie umożliwiały wjazdu do europejskiej strefy Schengen. MSC Armonia został zatrzymany w porcie w Barcelonie, a władze zaczęły szukać najlepszego rozwiązania. 

Zobacz wideo Luksus made in Poland. Te jachty robią furorę na świecie

Statek wycieczkowy zatrzymany w porcie w Hiszpanii. Pasażerowie z Boliwii nie mieli niezbędnych dokumentów

Na pokładzie MSC Armonia miało być aż 69 Boliwijczyków, w tym rodziny i dzieci, które nie posiadały odpowiednich dokumentów wizowych, co uniemożliwiło załodze kontynuowanie rejsu. Ta informacja natychmiast przedostała się do mediów, a o problemie w barcelońskim porcie usłyszał cały świat. MSC Cruises, do którego należy wycieczkowiec, nie zamierzało milczeć. Wydano specjalne oświadczenie, z którego wynika, że na początku wszystko wyglądało tak, jakby "pasażerowie w chwili wejścia na pokład w Brazylii posiadali odpowiednie dokumenty". 

Hiszpańskie władze poinformowały nas jednak, że posiadane przez pasażerów wizy nie uprawniają ich do wjazdu do strefy Schengen. W rezultacie pasażerowie nie mogli wysiąść w Barcelonie, która była ostatecznym celem ich podróży

- czytamy w komunikacie, cytowanym przez serwis New York Post. To właśnie dalsza kontrola wiz dowiodła, że poszczególni pasażerowie nie są uprawnieni do wjazdu do strefy Schengen, czyli obszaru Unii Europejskiej bez kontroli na wewnętrznych granicach

W rezultacie pasażerowie nie mogli wysiąść w Barcelonie, która była ich ostatecznym celem podróży

- dodano. W oświadczeniu organizator rejsu poprosił również o sprawną interwencję odpowiednich służb, zaznaczając, że "na pokładzie są rodziny z dziećmi".

Statek wycieczkowy utknął w Barcelonie. Problem udało się rozwiązać 

Jedna z boliwijskich pasażerek, która anonimowo rozmawiała z lokalnymi mediami, przyznała, że traktowano ją, niczym "przestępcę w więzieniu", mimo tego, że biuro podróży zapewniało, że posiadana przez kobietę wiza jest wystarczająca i nie zakłóci podróży. Twierdzi, że wprowadzono ją w błąd. W sprawę włączyła się również boliwijska dyplomatka w Barcelonie, Solange Duarte. W rozmowie z Associated Press przyznała, że Boliwijczycy mogli zostać wcześniej oszukani.

Poprosiliśmy rodziny o wskazanie, kto rozpatrzył tę wizę, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi

- wyjaśniła. Natomiast wiceminister spraw zagranicznych Boliwii, Fernando Perez, powiedział, że trwają intensywne starania o to, aby pasażerowie mogli zejść na ląd, a pozostali ruszyć w dalszą podróż do Chorwacji - lecz teraz najważniejsze jest to, co zdecydują hiszpańskie władze. Policja zaczęła badać również możliwość wyłudzenia fałszywych wiz. Według hiszpańskiej gazety "La Vanguardia" agencja w Ameryce Południowej oferowała tego typu dokumenty przez internet za opłatą do 10 tysięcy dolarów za osobę. Z najnowszych informacji, pozyskanych przez serwis Reuter, wynika, że 69 Boliwijczyków przewieziono do portowej strefy tranzytowej, a to pozwoliło na kontynuowanie podróży.  

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.