Nad tematem pierwszych spowiedzi pochylił się serwis WP Kobieta. Portalowi udało się dotrzeć do rodziców, których dzieci mają to już za sobą, a wspomnienia bywają różne. Największe zaskoczenie budzi jednak opowieść jednej z kobiet, która spowiadała się przed księdzem ponad dekadę temu, lecz wciąż bardzo dobrze pamięta ten dzień. To wywołało u niej "traumę".
Córka pani Katarzyny poszła do komunii rok temu, a myśl o rozmowie z księdzem wywoływała u niej niemały stres. Wszystko za sprawą formułki, której była uczona na lekcjach religii i podczas przygotowań.
Na szczęście u nas ksiądz, który przygotowywał dzieci i je spowiadał, był w porządku. Wiele razy podkreślał, że formułka nie jest najważniejsza, że nie trzeba też skupiać się na grzechach, opowiadać o nich szczegółowo (...). Mimo wszystko moja córka i tak najbardziej przejmowała się, że zapomni, co ma powiedzieć. Kilka dni przed spowiedzią powtarzała formułkę cały czas
- zdradziła kobieta. Ostatecznie dziewczyna wspomina to wydarzenie bardzo dobrze i dziś nie ma już problemu ze spowiedzią. Zdaniem jednego z księży wspominana formułka powinna być prosta, ponieważ z własnego doświadczenia wie, że jeśli kładzie się duży nacisk na konkretne zdania, dzieci skupiają się tylko na nich, a to wzmaga stres. Niestety, nie każdy ma takie podejście. Niektórzy rodzice twierdzą nawet, że spowiedź w przypadku kilkulatków jest zbędna, ponieważ dzieci nie mają zbyt wiele na sumieniu. Pani Aleksandra nie zdecydowała się, aby jej syn przyjął pierwszą komunię świętą i w jej opinii "pozwolenie, aby opowiadał obcemu mężczyźnie sam na sam rzeczy, w których jakoś zawinił, wydaje się być bardzo nieodpowiedzialne". Sama również nie wspomina tych wydarzeń zbyt dobrze. To były godziny przygotowań, podczas których siostra zakonna opowiadała, że dusze są czarne od brudu i dopiero spowiedź je wyczyści.
Czułam tylko lęk i stres. Bałam się i tego, co powie ksiądz, i że zaraz po spowiedzi znów 'zabrudzę duszę'. Szłam jak na ścięcie. Nic strasznego się nie stało, a cała spowiedź trwała może trzy minuty, ale poczułam ulgę, że mam to już za sobą
- powiedziała w rozmowie z WP. Swoją pierwszą spowiedź źle wspomina również inna kobieta, która dziś ma już dwadzieścia lat. Nasuwa się jej tylko jedno określenie - "trauma".
Kobieta podczas pierwszej spowiedzi usłyszała od księdza zaskakujące pytanie: Czy bawiłeś się nieskromnie sama lub z kimś? Jak wspomina, jakiś czas wcześniej bawiła się z kolegą i wtedy zobaczyli się nawzajem bez bielizny. Jednak była to zwykła ciekawość ciała drugiej osoby.
Trudno opisać, jakim wstydem było dla mnie, żeby o tym opowiedzieć. Wiedziałam też, że nie mogę tego zataić, bo to przecież będzie najcięższy grzech ze wszystkich
- tłumaczyła. Reakcja księdza tylko pogorszyła sprawę.
Taka mała i już takie rzeczy? Wstyd
- usłyszała od duchownego. Nic nie odpowiedziała i jedynie skinęła głową, a potem "wydukała formułę na koniec". Po spowiedzi wybuchła płaczem i nie chciała więcej tam wracać. Co więcej, bała się opowiedzieć o wszystkim rodzicom, dlatego "męczyła się z tym sama".
Do sprawy pierwszej spowiedzi odniosła się również dr Aleksandra Piotrowska, psycholożka dziecięca, która stwierdziła, że jej forma nie jest dostosowana do poziomu rozwoju dzieci. "Poniżej 12.-13. roku życia jest mała szansa", żeby we właściwy sposób rozumiały sens spowiedzi. Dodała również, rachunek sumienia przybiera formę "bazująca na strachu i obawą przed karą".
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.