Instytucja kościoła katolickiego lata świetności ma już za sobą. Duchowni coraz częściej mówią o poważnych problemach finansowych związanych ze wciąż malejącą liczbą praktykujących wiernych. Do tego dochodzi duże zainteresowanie mediów praktykami, jakie stosują księża. Te najczęściej dotyczą pobierania niemałych opłat za udzielanie sakramentów czy wydawanie konkretnych dokumentów. Niestety, również ochrzczenie swojego dziecka może wiązać się z dużym zaskoczeniem. Szczególnie dla rodziców, którzy chcieliby zrobić to podczas nadchodzących świat wielkanocnych.
Choć jeszcze jakiś czas temu cenniki nie obowiązywały w polskich parafiach, dziś powoli staje się to wręcz standardem. Do serwisu Gazeta.pl zgłosiła się jedna z czytelniczek, która planuje ochrzcić swoje dziecko podczas tegorocznej Wielkanocy. W liście do redakcji zdradziła, że teraz żałuje wyboru tej daty, ponieważ wiąże się to z licznymi komplikacjami, a lista jej obaw wciąż się wydłuża.
Pochodzę z religijnej rodziny. Jestem po ślubie i niedawno urodziło mi się pierwsze dziecko. Od początku chcieliśmy, aby syn był ochrzczony. Podjęliśmy decyzję, że najlepiej będzie ochrzcić go w święta. Nie wiedziałam, że organizacja chrztu jest aż tak trudna. Już dziś żałuję, że zdecydowaliśmy się na tę datę. Mogliśmy zaczekać kilka miesięcy i zorganizować wydarzenie w czerwcu czy lipcu. No, ale wyszło, jak wyszło. Teraz martwi mnie fakt, że na chrzcie mojego dziecka będzie cały kościół ludzi, bo jak wiadomo, w święta frekwencja w kościele jest wybitnie duża
- wyjaśnia pani Monika. Największy strach budzi jednak wysokość opłaty, której może zażądać ksiądz. Kobieta twierdzi, że kwota będzie znacznie wyższa, niż w przypadku sakramentu odbywającego się w zwykły dzień.
Jako że chrzczę dziecko po raz pierwszy, to nie miałam pojęcia, że chrzest może aż tyle kosztować. Niektórzy mówią mi, że jesteśmy ryzykantami, bo przecież ksiądz weźmie od nas podwójną kwotę. Muszę przyznać, że szykuję się na to
- dodała.
Poza ceremonią w kościele, pani Monika wraz z partnerem mają w planach zorganizowanie również imprezę dla najbliższych. Ta odbędzie się w wynajętej sali i okazuje się, że tam także, w tak wyjątkowe dni, obowiązują zupełnie inne ceny. Jest to kolejny powód, dla którego najchętniej zmieniłaby wybraną wcześniej datę, lecz niestety teraz już jest za późno.
Nawet za talerzyk na sali płacę podwójnie. Żałuję, ale teraz już i tak nic nie zmienię, bo rodzina zaproszona. Co ma być, to będzie. Najważniejsze, że dziecko będzie już we wspólnocie Kościoła. Szkoda, że wszystko jest takie drogie
- czytamy.