Kogel-mogel to jeden z najprostszych możliwych deserów. Do jego przygotowania wystarczą żółtka i cukier. Ta prostota nie ujmuje jednak wcale jego smakowi. Choć w Polsce stał się szczególnie popularny w okresie PRL-u, to jest znany w naszym kraju od co najmniej 400 lat. Dlaczego więc zaczęliśmy rezygnować z tej słodkiej pokusy? Wiąże się to oczywiście z salmonellą.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Bakterie salmonelli zostały odkryte i sklasyfikowane w 1900 roku przez Theobalda Smitha. Wiedza na ten temat od tamtego czasu znacznie się upowszechniła i ludzie zaczęli unikać spożywania surowych jajek ze względu na ryzyko zatrucia. Kogel-mogel tymczasem z założenia jest robiony właśnie z surowych żółtek. Trudno więc się dziwić, że jego popularność przeminęła. Niestety wraz z pysznym smakiem straciliśmy bardzo cenne wartości zawarte w żółtku. Gdy spojrzymy na to pod tym kątem, kogel-mogel okazuje się zdrowszy niż wiele współczesnych słodyczy ze sklepowych półek. Żółtko zawiera bowiem witaminy A, B, E, K, kwas foliowy, żelazo, wapń, cynk, białko, nienasycone kwasy tłuszczowe, a także prozdrowotną cholinę, która wspiera funkcjonowanie mózgu, poprawia pamięć i zmniejsza ryzyko rozwoju demencji. Niemniej zalety te tracą na znaczeniu w obliczu zatrucia. Czy jednak na pewno nie możemy korzystać z dobrodziejstw żółtek w postaci kogla-mogla?
Największym problemem w omawianej sytuacji jest fakt, że bakterie salmonelli występują nie tylko na skorupce jajka - jak niegdyś sądzono - ale też i w samym żółtku. Zadbanie o bezpieczeństwo będzie zatem procesem dwuetapowym. Po pierwsze musimy sparzyć jajka, a następnie należy poddać żółtka kąpieli wodnej. Niezbędny będzie tu też termometr kuchenny, gdyż żółtka powinny osiągnąć temperaturę dokładnie 65 stopni. Nie da się ukryć, że jest to dodatkowa praca, ale biorąc pod uwagę korzyści, warto poświęcić na to dodatkowe minuty.
Gdy zadbamy już o to, aby nasze żółtka były wolne od salmonelli, możemy przejść do właściwego przygotowywania deseru. Tutaj sprawa jest bardzo prosta: musimy połączyć żółtka i cukier. Proporcje zależą od naszych preferencji, przy czym poleca się zacząć od trzech łyżeczek cukru na jedno żółtko. Później deser można dosłodzić. Składniki wymieszamy ręcznie trzepaczką, a jeśli mamy taką możliwość, to możemy skorzystać z pomocy miksera lub blendera. W obu przypadkach naszym celem jest uzyskanie gładkiej, puszystej i kremowej konsystencji.