Opady deszczu, śniegu i siarczysty mróz zmieniły krajobraz nad jeziorem. Lód pokryły laternie i molo

Okolice jeziora Michigan skuły się lodem po przejściu zimowej burzy w ostatnich dniach. Całkowicie zamarzło wiele znanych atrakcji takich jak mola czy pomosty. Niestety niezwykłe widoki to nie jedyne co przyniosła nagła zmiana temperatur. Dotknęła ona różne sfery życia społecznego.

Mroźna pogoda doskwiera nie tylko Polakom. W Stanach Zjednoczonych również można zaobserwować skutki ujemnych temperatur. Idealnym przykładem może być film, który pokazuje linię brzegową jeziora Michigan. Zmieniła się ona w krajobraz rodem z "Krainy Lodu". A to wszystko po niedawnej burzy śnieżnej, która nawiedziła region Wielkich Jezior.

Zobacz wideo Przedłużające się mrozy to ryzyko powodzi. Do pracy ruszyły lodołamacze - wśród nich Puma i Sokół

To nie "Kraina Lodu". Zimowa burza skuła lodem okolice jeziora Michigan

Niedawno, serwisowi MLive udało się uchwycić za pomocą drona zdjęcia latarni morskich South Haven i St. Joseph (Stany Zjednoczone), które całkowicie pokryły się lodem. Ten widok jest niesamowity i aż ciężko uwierzyć, że to rzeczywiste miejsce, a nie kadr z filmu. Całe zjawisko jest jeszcze bardziej niezwykłe, jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że kilka dni wcześniej - przed nadejściem burzy - w stanie Michigan panowały temperatury powyżej średniej dla tej pory rokuNawałnica spowodowała jednak spadek temperatury. Lodem skuły się mola i pomosty, a w kanałach pojawiły się kry i śnieżne kule, które są wyraźnym wskaźnikiem oficjalnego rozpoczęcia zimy w okolicy Wielkich Jezior. Na tym jednak nie koniec. Dalej na północ film zarejestrowany przez Timeless Aerial Photography pokazał, że kultowe molo o nazwie Grand Haven również zostało pokryte lodem po niedawnej burzy. Niestety przyniosła ona nie tylko piękne widoki, ale również całą masę nieprzyjemnych konsekwencji. 

 

Piękne widoki to nie wszystko, co przyniosła burza. Dotknięte zostały różne sfery życia

Według informacji opublikowanych przez "The Guardian" silne zimowe burze spowodowały liczne straty w różnych częściach Stanów Zjednoczonych. W wyniku tych zjawisk śmierć poniosło wiele osób, budynki zostały uszkodzone, a dziesiątki tysięcy domów pozostało bez prądu. Synoptycy ostrzegają również przed nadchodzącą falą burzową. Skutki zimnego frontu odczuwalne są w różnych obszarach życia społecznego. Setki lotów zostały odwołane lub opóźnione, a wielu miejscach szkoły i urzędy zamknięto. Burze śnieżne i lodowe przemieszczały się z obszaru środkowego zachodu na północny wschód. Styczniowe mrozy nie dają znaków ustępowania i mogą utrzymać się jeszcze przez kilka dni. Weather Channel na swojej stronie internetowej donosi o kolejnym napływie zimnego powietrza, które przetnie Równiny i Dolinę Missisipi w najbliższym czasie, aby następnie dotrzeć na południowy wschód. Choć nie będzie ono tak ekstremalnie zimne, jak to, które miało już miejsce, to nadal przyniesie pewne nieprzyjemności. Jednocześnie Narodowa Służba Meteorologiczna (NWS) ostrzega przed nową falą marznącego deszczu i obfitych opadów śniegu w górach na północno-zachodnim Pacyfiku, trwającą do weekendu. Dodatkowo ulewne deszcze na wybrzeżach Oregonu i Waszyngtonu zwiększają ryzyko gwałtownych powodzi.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.