Rodząca Maryja wywołała falę krytyki. "Bluźnierczą" rzeźbę pozbawiono głowy

Matka Boska jest często przedstawiana w sztuce, ale wiernym nie zawsze się to podoba. Ich dezaprobata zazwyczaj wiąże się z sytuacjami, które odbiegają od tych przedstawionych w Piśmie Świętym. Tym razem chodzi o moment narodzin Jezusa. Oburzenie niektórych było tak duże, że rzeźbę zniszczono.

Zgodnie z naukami kościoła katolickiego, Maryja była człowiekiem, więc zasadne wydaje się być założenie, że ciąża i poród w jej przypadku przebiegały w sposób bardzo zbliżony do tego, który wiele kobiet zna z własnych doświadczeń. Tak też przyjęła autorka rzeźby rodzącej Maryi, Esther Strauss. Nie wszyscy jednak z tym się zgadzali i uznali posąg za "bluźnierczy".

Zobacz wideo "Kościół to moja przemocowa i dysfunkcyjna rodzina" ["Jesteśmy rodziną" - serial o LGBT+ w Polsce]

Rzeźba rodzącej Maryi wywołała oburzenie wśród katolików. Jeden z nich wziął sprawę w swoje ręce

Jak donosi "The Washington Post", rzeźba rodzącej Matki Boskiej zatytułowana "Ukonorowanie" stanęła w katedrze Świętej Maryi w Linz w Austrii 27 czerwca tego roku. Była częścią wystawy poświęconej roli kobiet, wyobrażeń rodziny i równości płci. Ukazuje Maryję w pozycji siedzącej na kamieniu z odchyloną głową, grymasem bólu na twarzy i rozłożonymi nogami. Jest to obraz przedstawiony "z perspektywy feministycznej". Obecnie nie można jednak już go podziwiać, ponieważ rzeźba została pozbawiona głowy.

Nie wiadomo, kto tego dokonał, ale pewne informacje na ten temat opublikował na platformie X Alexander Tschugguel, austriacki katolik. "The Guardian" przypomina, że mężczyzna ten podczas synodu amazońskiego w Watykanie w 2019 roku usunął statuetki indiańskiej bogini Pachamamy z rzymskiego kościoła i wrzucił je do Tybru. Teraz Tschugguel twierdzi, że sprawca zniszczenia rzeźby rodzącej Maryi skontaktował się z nim i przekazał, że diecezje katedry ignorowała jego skargi na temat rzeźby, którą nazwał "bluźnierstwem". Pozbawienie jej głowy uznał za najszybszy sposób zniekształcenia postaci tak, aby nie przypominała Matki Boskiej. Do zdarzenia doszło w poniedziałek 1 lipca, o czym poinformowano w oficjalnym oświadczeniu. Diecezja nie ukrywa też, co o tym myśli. 

Katedra Linz w Austrii odnosi się do zajścia. Sprawę komentuje też artystka

Wikariusz biskupi ds. oświaty, sztuki i kultury diecezji Linz, ksiądz Johann Hintermaier, nie ukrywa, że zdaje sobie sprawę z kontrowersyjności rzeźby, ale postępowanie sprawcy jej zniszczenia jest niedopuszczalne.

Mieliśmy świadomość, że tą instalacją również sprowokujemy dyskusje. Przykro nam, jeśli uraziliśmy w ten sposób czyjeś uczucia religijne. Z całą stanowczością potępiamy jednak ten akt przemocy i odmowę dialogu, a także atak na wolność sztuki

- czytamy jego wypowiedź w przytoczonym oświadczeniu. Strauss zamierza odtworzyć swoją rzeźbę i podkreśla, że takie ukazanie Maryi jest ważne w szerszym ujęciu.

Większość portretów Matki Boskiej została wykonana przez mężczyzn i dlatego często służyła interesom patriarchalnym. Ktokolwiek usunął głowę rzeźby, zachował się bardzo brutalnie. Dla mnie ta przemoc jest dowodem, że wciąż są ludzie, którzy kwestionują prawo kobiet do własnego ciała

- wyjaśnia artystka.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.