Przeszedł wszystkie kontrole na lotnisku z kartą pokładową ze śmietnika. To nie pierwszy taki incydent

Odprawa na lotnisku może być długim i uciążliwym procesem. Pewna amerykańska firma postanowiła więc wprowadzić system, który miałby ten etap podróży ułatwić. Niestety, okazuje się, że CLEAR ma poważne niedociągnięcia wpływające na bezpieczeństwo. Co gorsza, nie był to pojedynczy przypadek.

Na niektórych lotniskach wprowadzono jakiś czas temu wspomniany system CLEAR związany z weryfikacją tożsamości. Pasażerowie, którzy wykupią roczne członkostwo za 189 dolarów, mogą liczyć na szybszą kontrolę na lotnisku. Brzmi to jak atrakcyjna propozycja, zwłaszcza dla osób, które dużo podróżują. Dwa niedawne incydenty sugerują jednak, że rozwiązanie to nie jest najlepsze dla bezpieczeństwa.

Zobacz wideo Twój lot się nie odbył? Co zrobić w takiej sytuacji? Ekspertka wyjaśnia

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Kontrola bezpieczeństwa na lotnisku. Papierek ze śmietnika wystarczy?       

Jak donosi portal Politico, w ostatnim czasie doszło do dwóch przypadków, gdy pasażerowie przeszli punkty kontroli na lotnisku na zasadach oferowanych z członkostwa CLEAR pomimo tego, że nie byli zarejestrowani w systemie i nie posiadali odpowiedniego dokumentu. Co więcej, jedna z tych osób wykorzystała kartę pokładową, którą znalazła w koszu na śmieci. To jednak nie wszystko. Do podobnych sytuacji doszło też w styczniu i marcu tego roku. Tym razem jeden z podróżujących posiadał kartę pokładową, ale na inne lotnisko. Pracownicy kontroli najwyraźniej to zignorowali, bo osobie tej udało się przejść wszystkie punkty bezpieczeństwa, ale ostatecznie została zatrzymana przed wejściem na pokład samolotu. Najpoważniejszy incydent miał natomiast miejsce w lipcu zeszłego roku, kiedy to jeden z pasażerów skorzystał z systemu CLEAR, posługując się tożsamością innej osoby. Kolejne etapy kontroli ujawniły także, że w jego bagażu znajdowała się amunicja.

Bezpieczeństwo na lotnisku a system CLEAR. Firma odnosi się do problemu z kartami pokładowymi

Firma CLEAR twierdzi, że dwa ostatnie incydenty są wynikiem braku odpowiedniego nadzoru ze strony pracowników. Zarówno wspomniani pracownicy, jak i ich kierownicy zostali zwolnieni. Przeprowadzone mają zostać również ponowne szkolenia w zakresie procesu weryfikacji.

Dla CLEAR bezpieczeństwo jest priorytetem i wyznajemy zasadę zero tolerancji. Te dwa przypadki były odosobnione i nie miały nic wspólnego z naszym systemem biometrycznym. Były wynikiem nieprzestrzegania przez ambasadora naszych surowych protokołów, po czym podjęliśmy natychmiastowe działania

- powiedziała rzeczniczka CLEAR, Annabel Walsh, na którą powołuje się portal Simple Flying.

Warto w tym miejscu przypomnieć też, że karta pokładowa to niezwykle ważny dokument podczas odprawy na lotnisku i pod żadnym pozorem nie powinna być wyrzucana do śmieci. Oczywiście nie jest to usprawiedliwienie dla zaistniałej sytuacji, zwłaszcza że dotyczyło to tylko jednego z przypadków.

Więcej o:
Copyright © Agora SA